Madryt (by kuba)

Madryt

Wreszcie udało się nam odprawić (tu byłem zdeterminowany i pierwszy raz wykorzystałem młodą żeby uniknąć kolejki) i dostać się do obiecanych kulek.

Jako, że polecenie samolotem na plac zabaw było jedynym co mogło wyciągnąć Kalinę z łóżka czułbym się conajmniej źle gdyby nie udało się wejść tam choć na chwilę.


<--    W drodze 24/9/2011 23:42:03 (prezentuje: kuba)   -->


Skomentuj:
Imię:
Mail:
Strona:
Komentarz:



Sąsiednie notki
  <--     -->